-„Już niedługo pójdę do nieba. Ty tu zostaniesz, aby ludziom powiedzieć, że Bóg chce wprowadzić na świecie nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi. Kiedy nadejdzie czas, aby o tym mówić, nie kryj się. Powiedz wszystkim ludziom, że Bóg daje nam łaski za pośrednictwem Niepokalanego Serca Maryi, że ludzie muszą je uprosić przez to Serce, że Serce Jezusa chce, aby obok Niego wielbiono Niepokalane Serce Maryi. Niech proszą o pokój Niepokalane Serce Maryi, bo Bóg temu Sercu powierzył pokój na świecie. Ach, gdybym mogła włożyć w serca wszystkich ludzi ogień, który płonie w głębi mojego serca, i który sprawia, że kocham tak bardzo Serce Jezusa i Serce Maryi!". – te piękne słowa mała Hiacynta mówi do swojej kuzynki Łucji tuż przed pójściem do szpitala w Lizbonie gdzie zmarła 20.02.1920 roku - za kilka dni 106 rocznica Jej śmierci. I jakże są one podobne do tych, których przed objawieniem się Matki Bożej 13 maja 1917 roku uczy małe dzieci Anioł Pokoju przygotowując je na spotkanie z Maryją.
-„O mój Boże, wierzę w Ciebie, uwielbiam Ciebie, ufam Tobie, kocham Cię. Proszę Cię, byś wybaczył tym, którzy nie wierzą, którzy Cię nie uwielbiają, którzy Cię nie kochają, którzy Ci nie ufają".
Po powtórzeniu tego trzy razy, powstał i powiedział:
-„Tak macie się modlić! Serce Jezusa i Maryi słuchają z uwagą waszych próśb". I zniknął – to pierwsze zjawienie Anioła w 1916 r., a drugie: Nagle zobaczyliśmy tego samego Anioła przed nami:
- „Co robicie? Módlcie się! Módlcie się dużo! Serce Jezusa i Maryi chcą przez was okazać (światu) wiele miłosierdzia. Ofiarujcie bezustannie Największemu modlitwy i umartwienia".
Ale przed wyjazdem do szpitala ta mała dziewczynka, niespełna 10 letnia, zwróciła się do swojej kuzynki Łucji następującymi słowami: „Nigdy cię już nie zobaczę. Ani mojej matki, ani mojego rodzeństwa, ani mojego ojca, nigdy już nikogo nie zobaczę. A potem umrę samiutka. Pozwól mi myśleć, bo im więcej myślę, tym więcej cierpię, a ja chcę cierpieć z miłości do Pana Jezusa i za grzeszników. Już się nie przejmuję boleściami. Matka Boża przyjdzie po mnie, żeby mnie zabrać do nieba”.
W tym miesiącu mamy jeszcze jedną rocznicę: 100 rocznica objawienia się Dzieciątka Jezus Siostrze Łucji w 1926 r.
Opisuje je tak: „Wyszłam, aby wyrzucić śmieci, gdzie kilka miesięcy przedtem spotkałam dziecko, pytając je czy umie: „Zdrowaś Maryjo”. Ono odpowiedziało mi, że tak. Prosiłam więc, by odmówiło. Samo jednak nie wiedziało, jak rozpocząć, więc ja z nim odmówiłam trzy razy. Po skończeniu prosiłam, by ono samo też powtórzyło. Ono jednak milczało i nie było w stanie samo odmówić. Zapytałam więc, czy wie, gdzie jest kościół Matki Boskiej. Odpowiedziało, że tak. Prosiłam więc, żeby chodziło tam każdego dnia odmówić następującą modlitwę: „Matko Moja Niebieska, daj mi Twojego Syna Jezusa!” Nauczyłam je tej modlitwy i powróciłam do domu.
„15 lutego 1926 r. powróciłam tam jak zwykle [aby położyć chwytak do śmieci poza ogrodem], spotkałam dziecko podobne do tamtego [które już spotkałam raz wcześniej], więc zapytałam: – Prosiłeś Matkę Bożą o Dziecię Jezus?
Dziecko zwracając się do mnie zapytało: – Ty rozpowszechniasz po świecie to, o co Matka Boża cię prosiła?
W tym momencie przemieniło się w chłopca, od którego biła jasność. Rozpoznałam, że był to Pan Jezus, powiedziałam: – Mój Jezu, Ty dobrze wiesz, co mi powiedział mój spowiednik w liście, który Ci czytałam. Powiedział, żeby to widzenie się powtórzyło, żeby były dane jakieś znaki potwierdzające i że przełożona sama nic nie dokona, aby to zdarzenie mogło być znane szerszemu ogółowi.
– To prawda, że przełożona sama nic nie może, lecz z moją łaską wszystko może. Wystarczy, że spowiednik pozwoli ci i że twoja przełożona to ogłosi, a na pewno to będzie przyjęte nawet bez podania, komu to było objawione.
– Mój spowiednik pisał w liście, że to nabożeństwo jest światu niepotrzebne, ponieważ dużo ludzi przyjmuje Ciebie (Komunię Świętą) w pierwsze soboty miesiąca na uczczenie Matki Bożej i piętnastu tajemnic różańca.
– To prawda, moja córko, że wielu ludzi zaczyna, lecz mało kto kończy i ci, którzy kończą, mają za cel otrzymać przyrzeczone łaski. Ja jednak wolę tych, którzy odprawią pięć pierwszych sobót w celu wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Mojej Matki Niebieskiej, niż tych, którzy odprawią piętnaście bezdusznie i z obojętnością.
Dzisiaj również wielu mówi: po co nowe nabożeństwa, ja nieraz słyszę po co tu przy Sanktuarium taka droga różańcowa – i w tym miejscu chcę serdecznie podziękować wszystkim fundatorom poszczególnych kapliczek. Jeszcze nam trochę do 20 brakuję – jeśli będą chętni będę się bardzo cieszył. Również dziękuję tym, którzy składają swoje pierścionki, kolczyki i inne złote przedmioty na złotą koronę dla Matki Bożej, którą chcemy jej założyć w 2027 r. z okazji 10 rocznicy Sanktuarium.
Zatem Siostry i Bracia widzimy, że o to szczególne Nabożeństwo Pięciu Pierwszych Sobót Miesiąca i cześć dla Niepokalanego Serca Maryi prosi sam Pan Jezus Chrystus, pomimo przeszkód jakie stawiali ludzie: – To prawda, że przełożona sama nic nie może, lecz z moją łaską wszystko może. Wystarczy, że spowiednik pozwoli ci i że twoja przełożona to ogłosi…
Drodzy w 1689 roku Pan Jezus pokazując Swoje Serce św. Małgorzacie Marii Alacoque prosił króla Francji Ludwika XIV o poświęcenie jego królestwa Sercu Jezusa, a w zamian obiecał: że będzie błogosławił królowi i jego państwu we wszystkich sprawach, będzie strzegł mieszkańców Francji, a wszystkich wrogów złoży u jej stóp, jeżeli tak król, jak i poddani szerzyć będą między innymi narodami nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Król prośby nie wypełnił i 100 lat później wybuchła Rewolucja Francuska, która „zmiotła” dotychczasowy porządek królestwa, a króla Ludwika XVI pozbawiła życia na gilotynie. A dzisiejszy obraz Francji pokazuje jakie są konsekwencje nie słuchani Pana Boga.
W lipcowych Objawieniach w 1917 roku Maryja prosi Papieża i wszystkich biskupów Kościoła o poświęcenie Rosji Jej Niepokalanemu Sercu i nabożeństwo I sobót miesiąca w duchu wynagrodzenia za grzechy, które Je obrażają – nie dokonano tego i w Rosji wybucha Rewolucja, car wraz ze swoją rodziną również zostają pozbawieni życia, bo Rosja nie doznała łaski nawrócenia. A co się dzieje dzisiaj po stu latach widzimy …. W 1957 r. s. Łucja powiedziała do o. Augustyna Fuentesa odpowiedzialnego za beatyfikację Dzieci Fatimskich: Ojcze, Najświętsza Dziewica jest bardzo smutna, gdyż nikt nie zwraca uwagi na Jej Orędzie, ani dobrzy, ani źli. […]
Powiedz im też, Ojcze, że moi kuzyni Franciszek i Hiacynta poświęcili się, ponieważ we wszystkich objawieniach Najświętszej Dziewicy zawsze widzieli ją bardzo smutną. Nigdy się do nas nie uśmiechała. Ten smutek, ta udręka, którą w Niej zauważyliśmy, przeniknęły nasze dusze. Powiedz im Ojcze, że wiele narodów zniknie z powierzchni ziemi, że Rosja będzie narzędziem chłosty, wybranym przez niebo, aby ukarać świat, jeżeli do tej pory nie uzyskamy nawrócenia tego biednego narodu (…)
I na koniec polski wątek. Gdy w 1920 roku na granicach naszej Ojczyzny stały wojska Armii Czerwonej aby pozbawić nas powtórnie niepodległości – biskupi polscy wezwali naród do gorliwej modlitwy, a sami udali się na Jasną Górę i tam 27 lipca 1920 r. w kaplicy MB Częstochowskiej przed wystawionym Najświętszym Sakramentem poświęcili Polskę Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, a On posłał Swoją Matkę aby swym płaszczem otoczyła Warszawę i obroniła Ojczyznę i Europę przed czerwoną zarazą. Ale w tym Akcie biskupi przepraszali również za grzechy narodu oraz niewierność i obiecali: …. „A my, Biskupi polscy, idąc śladem poprzedników naszych, którzy pierwsi uprosili zaprowadzenie Mszy św. do Twojego Serca, przyrzekamy Tobie, Najświętsze Serce Jezusa, w tej uroczystej chwili, że będziemy szerzyli wśród wiernych, a zwłaszcza w seminariach duchownych, nabożeństwo do Boskiego Serca Twego i zachęcali rodziny, aby się poświęcały Twojemu Sercu”.
Pan Jezus wysłuchał próśb narodu, a my czy dotrzymaliśmy obietnicy, którą złożyli ponad 100 lat temu nasi biskupi??? Co dziś widzimy: rozbite małżeństwa, rozwody, ochrzczona czyli teoretycznie chrześcijańska młodzież żyjąca na kocią łapę (a my mówimy tak bardzo tolerancyjni takie są dziś czasy) … i pokaleczone rodziny, oraz puste seminaria duchowne – wielu księży z różnych diecezji podczas rekolekcji pytałem: czy w waszym seminarium było jakieś szczególne nabożeństwo do Najświętszego Serca – i regularna odpowiedź NIE.
6 lutego 1765 r. papież Klemens XIII pozwolił w Polsce odprawiać uroczyście Mszę św. ku czci Sercu Pana Jezusa, a w tym roku przypada 170 rocznica ustanowienia tej Uroczystości dla całego Kościoła przez papieża Piusa IX, a my cóż możemy powiedzieć: trzeba nam wrócić to tego źródła miłości w rodzinach poprzez Intronizację Najświętszego Serca Pana Jezusa, a do pustych seminariów diecezjalnych i zakonnych powtórnie dla Niego otworzyć drzwi i zaprosić Go z pokorną miłością.
W 1911 roku (10 marca), gdy nasz współbrat o. Mateo rozpoczynał dzieło Intronizacji Najświętszego Serca w rodzinach, zawrócono się do papieża św. Piusa X: „Ojcze Święty, dzieło Intronizacji Najświętszego Serca Jezusa, mając na celu uroczyste poświęcenie temu boskiemu Sercu rodzin, domów zakonnych i wszystkich dzieł katolickich, pokornie prosi o szczególne błogosławieństwo dla pobudzenia kapłanów do tego apostolstwa i pomnożenia łask uświęcających”.
Papież odpowiedział na tę szczególną prośbę: „Błogosławieństwa apostolskiego z całego serca udzielam”.
A nam cóż pozostaje: otworzyć nasze serca i uszy aby usłyszeć wołanie Chrystusa: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych” (Mt 11, 28-29).
Homilia wygłoszona w Sanktuarium w I sobotę lutego przez o. Zdzisława Świniarskiego SSCC